#501 It’s time to go

It's time to go

The sun went down with practiced bravado

– Spierdalaj – mruczy kot.
Przesuwam kanapę. Układam kreskę z kocich mikrofilecików. Drapię za uchem.
– Spierdalaj – mruczy kot, nadstawiając się do miziania.
***
– Co dzikiego robią pawie? – pyta Maciej.
– Pawiują – powiedziałem w myślach. – Dziko stroszą pióra, jak się przestraszą, albo chcą kogoś zachwycić – dodałem już na głos.
– A co dzikiego robią foki? – pyta Maciej.

Jeśli spojrzeć po tych mniej brutalnych bajkach dla dzieci, robią je ludzie, którym ostatni tab kwasu wpadł do słoika z grzybami z Meksyku. Gdy słyszę “It’s time to go” wypowiadane głosem sir Attenborougha, zamykam oczy i widzę jak tylna strona głowy Igglepiggle eksploduje od postrzału z .50 BMG. Przed przygotowaniem odpowiedniego remiksu w After Effectsie powstrzymuje mnie tylko myśl, że Maciek spojrzy przez ramię, zapłacze i nagle okaże się, że Mufasa to był lajt i no big deal.

– A co dzikiego robią żyrafy? – pyta Maciej.
Dobre pytanie.
Ze sklepu wychodzimy bogatsi o mydelniczkę ze smokiem.
A co dzikiego robią małpy? – pyta Maciej.
***

– Spierdalaj – mruczy kot.
Zdecydowanym ruchem miziam kota za uchem, nie zważając na mlaskanie dobiegające z kota i chrapanie dobiegające z kanapy. Drugą ręką zdradziecko wbijam igłę pod skórę i zaciskam kciuk na spuście strzykawki.
– Spierdalaj – mruczy kot.

Dzień pięćset pierwszy.

Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *