It’s all fun and games…

…dopóki ktoś nie straci oka.

Za każdym razem, gdy Filip wpada na pomysł dorzucenia efektu czy dwóch, zagryzam mocno wargi i klnę w duchu, że byłoby o wiele prościej, gdybyśmy pomyśleli o tym od razu. Efekty “w kamerze” czy ujęcia planowane pod komponowanie w AE niesamowicie ułatwiają pracę. Ślady prawdziwej sztucznej krwi, markery do trackingu na koszulach czy prosty system dziesięciu żyłek do wycięcia w postprodukcji _zawsze_ pobiją “fix it in post”. ZAWSZE.

Pełna wersja odcinka Nayerbowanych dla ciekawych kontekstu, tudzież jego braku.

Tagged , , , , , . Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *