Najłatwiej zarazić się w taksówce

Niektórzy znajomi wiedzą, że w kwestii muzyki nie zwykłem schodzić poniżej 8 szatanów na decybel. To nie do końca prawda, szczególnie od kiedy w pokrowcu na płyty do jazdy znalazła się Lily Allen czy muzyka z ME3 albo mashupy Linkin’ Park z Britney.

Raz na jakiś czas zdarzy mi się przejechać taksówką. Potem na kilka dobrych dni zostaje mi trauma.
[wdech]
Nie podoba mi się ten kawałek. To banalne brzmienie wygenerowane od linijki z przepisu na sukces. Te ociekające tłuszczem po szóstym smażeniu bity wycelowane wprost w HIT LATA 2014. Ten kawałek sprzeda się (w przenośni, w końcu od czego są toręty, jutuby czy inne) zajebiście i chyba to najbardziej mi w nim przeszkadza.

A nie, najbardziej przeszkadza mi, że teraz wciąż słyszę go w głowie i za cholerę nie wiem, jak się go pozbyć.

To nie pierwszy raz. Bo było już “One more night” czy “Scream and shout”. TOTALNIE widzę parkiet, a na tym parkiecie siebie, a potem przychodzi depresja, bo przecież nie umiem tańczyć. Ale na takie wżarte w mózg kawałki nie pomaga nawet godzinna sesja z Obituary.

Tagged . Bookmark the permalink.

One Response to Najłatwiej zarazić się w taksówce

  1. Nonchallance says:

    Wpis raz na pińć lat i do tego robalach w uchu LOL. Tez tak mam – generalnie nie lubię tego co słyszę w radiu ale od “I’m a freak” Iglesiasa Jr. nie mogłam się przez 2 tygodnie uwolnić.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *